Manufaktura

Cześć wszystkim!

Pogoda nie zachęca dzisiaj do wyjścia z domu, więc znalazłam trochę czasu, aby wrzucić tutaj kolejny post. Zdjęcia nie są może porywająco świeże, ale uważam, że jak najbardziej można je tutaj wstawić. Przed rokiem z moją poprzednią klasą miałam okazję zwiedzać Łódź. Samo miasto jest dla mnie przeogromne i jest w nim parę miejsc, które warto zwiedzić. My większość czasu spędziliśmy w Manufakturze, gdzie czekało nas naprawdę wiele atrakcji. Nie tylko zakupy, które wszystkie dziewczyny uwielbiają. Pomimo tego, że od wyjazdu upłynął już ponad rok, cieszę się, że mogłam odwiedzić to miasto. Nie wiem, czy udałoby mi się kiedykolwiek samodzielnie odwiedzić właśnie Łódź i zajrzeć chociaż do części miejsc.






Jak już wspominałam wcześniej w samej Manufakturze czekał nas szereg atrakcji. Począwszy od eksperymentarium, przez kręgielnię, po ściankę wspinaczkową. To i tak nie było jeszcze wszystko, ale może nie będę rozpisywała się na ten temat. Myślę, że najważniejsze dla nas wszystkich były wolne chwile spędzone w galerii handlowej. Jest ona jedną z największych w Polsce i nie sposób wejść do każdego sklepu w ciągu godziny lub dwóch. Sama zajrzałam tylko do House'a i empiku, w których zrobiłam swoje zakupy. Podczas tego wyjazdu udało mi się nabyć płytę mojego ulubionego zespołu. Normalnie chyba bym sobie na to nie pozwoliła, ale skoro mogłam wydać w ciągu trzech dni dobrych parę dych, to czemu nie?:)







Z wyjazdem do Łodzi wiąże się też pewna ciekawa historia. Ściślej rzecz ujmując z powrotem do domu. Jako, że jechaliśmy pociągiem a po mieście poruszaliśmy się komunikacją miejską w ten sam sposób musieliśmy wrócić. Dziwię się jednak do dzisiaj, dlaczego jechaliśmy do punktu przesiadkowego w Warszawie Zachodniej. Nasz pociąg z Łodzi był podstawiany, a więc pusty i podróżowało się dosyć wygodnie. Natomiast w Warszawie mieliśmy oczekiwać na pociąg tylko 30 minut. Okazało się jednak, że zanim przyjechał on ze Wschodniego był do tego stopnia przepełniony, iż nie zostaliśmy wpuszczeni. Udało się tylko ubłagać kontuktora, aby wsiadła jedna z naszych opiekunek, której gdzieś się spieszyło. No a my, grupa gimnazjalistów, nadal tkwiliśmy na peronie. Udało nam się troszkę pośpiewać przy dźwiękach gitary, ale właściwie niewiele. Nasze oczekiwanie przedłużyło się do półtorej godziny, a pociąg przyjechał trochę bardziej pusty niż poprzedni. Stłoczyliśmy się z bagażami na korytarzach, a w trakcie jazdy rozlokowywano nas w zwalniających się przedziałach. Nim dojechaliśmy do Katowic była już północ. Moja mama myślała, że wyjdzie z siebie :)
Długo chyba nie przeżyję czegoś takiego... No cóż, znowu się rozpisałam. Życzę Wam wszystkim dobrej nocy i postaram się zawitać tutaj niebawem. PS. Dziękuję za wszystkie pozostawione tu komentarze. Jest mi z tego powodu bardzo miło :)

Udostępnij ten post

6 komentarzy :

  1. Pamiętam, jak opisywałaś mi tą historię ;) Mieliście niezłe przeżycia - może kiedyś zawitasz tak też do Bełchatowa ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W Bełchatowie też już nawet byłam :)) w styczniu na meczu Skra - JW, szkoda, że Ty nie mogłaś pojawić się na tym meczu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy nie byłam w Łodzi ale po przeczytaniu tej notki z wielką chęcią może się kiedyś tam wybiorę zwłaszcza do tej ogromnej galerii handlowej :) Pozdrowienia ze słonecznego(dzisiaj) Szczecina :)
    http://paullista.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. kurczę, zazdroszczę ;) Śliczne zdjęcia, kochana ;D
    to się już trochę nazwiedzałaś ;D a Łódź to piękne miasto ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne, ale przede wszystkim siatkarskie :)))

      Usuń
  5. Mam nadzieję, że uda mi się pojechać na MŚ 2014 na jakiś meczyk do Łodzi to przy okazji zwiedzę sobie manufakturę :)

    Śliczne zdjęcia !

    OdpowiedzUsuń

* Drogi czytelniku, dziękuję za komentarz!
* Jeśli blog przypadł Ci do gustu, zachęcam do obserwacji!
* W wolnym czasie staram się odwiedzać Wasze blogi!
* Komentarze, które są obraźliwe w stosunku do autorki i czytelników nie będą przeze mnie zatwierdzane!