Siatkówka - jak to wszystko się zaczęło?

Cześć wszystkim!

Wczorajszy dzień nie był dla mnie zbyt udany, jednak to nieistotne. Na jego zakończenie postanowiłam zrobić coś produktywnego i przygotować zdjęcia, które zostały zamieszczone w poście. Podczas ich wybierania zastała mnie północ. Postanowiłam więc nie zwlekać i napisać post już teraz.




Tym razem chciałam podzielić się z Wami tym, jak siatkówka wkradła się do mojego życia. Dzisiaj jest to dla mnie ogromna pasja, więc nie wyobrażam sobie, aby mogło jej zabraknąć, czy żeby wyrzucić ją poza nawias. Ale może od początku. Gimnazjum, do którego chodziłam ma taki zwyczaj, że co roku na Wigilię zaprasza kogoś znanego. Stąd właśnie szkołę odwiedziło wiele znanych osobistości ze świata sportu, muzyki, a nawet polityki. W grudniu, pięć lat temu zostali zaproszeni dwaj zawodnicy Jastrzębskiego Węgla - Paweł Rusek oraz Pavel Abramov. Pamiętam do dziś to oczekiwanie, które towarzyszyło całej szkolnej społeczności. Sama nie mogłam doczekać się nadchodzących wydarzeń. Jak wracam pamięcią do tamtego czasu, uśmiecham się na samą myśl, że mogłam przełamać wigilijny opłatek z libero zespołu. Mogłam także wtedy zrobić sobie pierwsze zdjęcie, zdobyć pierwsze autografy. Ta jedna Wigilia spowodowała, że rosła we mnie ciekawość co do gry zespołu i tego, kto poza poznanymi siatkarzami występuje w drużynie. Dlatego właśnie zaczęłam oglądać mecze przed telewizorem, potem zaczęły się wyjazdy. Przeżywanym emocjom w zasadzie nie było końca. Była radość po zwycięstwach, a także smutek i łzy po porażkach. Rodziły się także sympatie do poszczególnych zawodników. Igor Yudin, tak nazywa się pierwszy ulubiony zawodnik. Atakujący. Do dziś mam słabość do siatkarzy grających na tej pozycji, ale o tym może innym razem. :)











Świetnie pamiętam także mecz o Mistrzostwo Polski rozegrany przed czterema laty. Jedna z moich ówczesnych znajomych pożyczyła mi wtedy koszulkę ulubionego zawodnika w dawnych barwach klubu. Pamiętam, jaka byłam wtedy z tego powodu szczęśliwa. Przypominam sobie również, jak skakałam z radości po wygranym secie i płakałam, gdy stało się jasne, że na szyjach jastrzębskich zawodników zawisną srebrne, a nie złote medale. Było wtedy mnóstwo walki oraz rewelacyjna atmosfera, której smak dopiero co poznawałam. Nie mówiąc już o tym, że dawna hala, w której były rozgrywane mecze mogła pomieścić zaledwie tysiąc osób. Dlatego ważne spotkania odbywały się w dużo większej hali jastrzębskiego lodowiska. Odpowiednio przygotowane boisko dawało możliwość rozgrywania na tafli także spotkań siatkarskich. Tak było do czasu, gdy powstała obecna hala. Jeśli chodzi o wspomnienia, jest ich naprawdę wiele i są niesamowicie cenne. Mogłabym napisać o tym cały referat, niemniej jednak chodzi mi o przybliżenie tych, które wiążą się z początkami mojego zainteresowania tą rewelacyjną dyscypliną. Jako dziecko uważałam, iż siatkówka jest nudna i polega jedynie na przerzucaniu piłki przez siatkę. Nigdy nie pomyślałabym, że może być tak wciągająca, a w efekcie stanie się moją wielką pasją, bez której byłoby bardzo pusto w moim życiu. Kończę już! Przy okazji życzę Wam miłego i słonecznego dnia. Do napisania!:)



Powyższe zdjęcia zostały wykonane podczas ostatniego finałowego spotkania 11 maja 2010 roku. Proszę o niekopiowanie zamieszczonych tutaj fotografii!





Zdjęcia z zawodnikami są jednymi z pierwszych pamiątek jakie zdobyłam podczas wyjazdów na mecze i budzą bardzo miłe wspomnienia. Niemal w całości odtwarza się tamten wyjazd.

Udostępnij ten post

13 komentarzy :

  1. Twoja przygoda z siatkówką zaczęła się w fantastyczny sposób. Poznanie z bliska zawodników, przełamanie się opłatkiem.
    Ja siatkówkę oglądałam już od dłuższego czasu, jednak dopiero w 2011 roku na dobre zakochałam się w tym sporcie i w jastrzębskiej drużynie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj jest to dla mnie jedno z najpiękniejszych wspomnień, jakie mam z tamtego okresu. Po tych paru latach zdecydowanie mogę powiedzieć, że nie przepadałam za swoją klasą, ale dziękuję ludziom, którzy zorganizowali tę Wigilię za zarażenie mnie tym wspaniałym sportem. Siatkówką interesowała się wtedy połowa grona pedagogicznego i spora część uczęszczających wówczas do szkoły młodych ludzi. Naprawdę nigdy nie przypuszczałam, że jedno wydarzenie spowoduje, że siatkówka stanie się dla mnie taka ważna!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała historia i z pewnością pamiątka na całe życie :)
    I jak zwykle wspaniałe zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia nie są tym razem mojego autorstwa, więc nie mogę się na nich podpisać. Jednak idealnie nadają się do tematyki posta, a przy okazji do tego, żeby je tutaj wstawić!:)

      Usuń
    2. W takim razie świetnie dobrane zdjęcia :) Zdjęcia zawsze pozwalają jeszcze lepiej przypomnieć sobie niektóre chwile :)

      Usuń
    3. Zdecydowanie tak! :) czasem siadam i po prostu oglądam wszystkie swoje siatkarskie pamiątki, a troszkę udało mi się tego zgromadzić. O tym może jednak innym razem :)

      Usuń
  4. Każda przygoda jakoś musi się zacząć...
    Piękne są Twoje wspomnienia. Dobrze, że pasja pozostała i robisz coś, co lubisz:) To jest najważniejsze:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdybym tego nie lubiła, nie byłoby sensu się tym interesować.
    A tak, podczas sezonu wypełniony jest każdy weekend. Nie ma nawet czasu na nudę, bo albo pędzi się na halę, albo zasiada przed tv i kibicuje swojej ulubionej drużynie. A emocje są czasami naprawdę ogromne i nie raz przyprawiają o zawał serca:)

    OdpowiedzUsuń
  6. W moim zyciu siatkowka gosci juz od 2006 przy okazji MS. Nie wiele z tego pamietam, ale dzieki siatkowce poznalam wiele ciekawych ludzi, min. Cb :) i mam nadzieje ze jeszcze wielu poznam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja, dzięki siatkówce, poznałam osobę, która bardzo mnie w życiu wspiera i zawsze mogę się do niej zwrócić. To nic, że kibicujemy zupełnie przeciwnym drużynom, ważne, że możemy na siebie liczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja rowniez uwielbaim siatkowke a szczegolnie grać. W tym roku szkolnym wygralam z druzyna bardzo duży turniej a w następnym roku znów zapisuje się do druzyny ale juz innej bo nowa szkoła juz nie gimnazjum

    http://feelingsdonotplay.blogspot.com/2014/06/jak-bawi-sie-gimbus.html

    OdpowiedzUsuń
  9. W takim razie życzę Ci powodzenia :)
    Jeśli o mnie chodzi, to zdecydowanie wolę podziwiać umiejętności doświadczonych zawodników, niż grać. Mój talent do sportu nigdy nie był jakiś rewelacyjny, więc pozostanę przy oglądaniu, które również przynosi wiele niesamowitych emocji i genialne wspomnienia!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja uwielbiam grać w siatkówkę, jeju! mogłabym grać codziennie :)

    http://monicabelle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

* Drogi czytelniku, dziękuję za komentarz!
* Jeśli blog przypadł Ci do gustu, zachęcam do obserwacji!
* W wolnym czasie staram się odwiedzać Wasze blogi!
* Komentarze, które są obraźliwe w stosunku do autorki i czytelników nie będą przeze mnie zatwierdzane!