Fotograficzne podsumowanie sezonu

Cześć!

Piękna pogoda w maju dopisuje, więc człowiek ma od razu większą chęć do życia. Do blogowania również. Nie ukrywam, że czasem bardzo ciężko mi się za to zabrać. Zawsze jest coś, co powoduje, że odkładam napisanie posta na później. Dzisiaj jednak udało mi się znaleźć chwilkę na fotograficzne podsumowanie siatkarskich rozgrywek w minionym sezonie. 




Jastrzębski Węgiel to drużyna, której kibicuję już od kilku lat. W sezonie, który nie dawno się skończył miałam okazję pojechać na wszystkie mecze, jakie odbyły się w Jastrzębiu. Nie da się ukryć, że sezon był wyczerpujący. W lidze po raz pierwszy wystąpiło 14 drużyn, więc mecze były rozgrywane właściwie co trzy dni. Najbardziej zmęczone były zespoły, które brały udział w rozgrywkach międzynarodowych, co wiązało się z dalekimi podróżami po całej Europie.  Drużyna Jastrzębskiego Węgla od początku była osłabiona kontuzjami. W pierwszym spotkaniu urazu barku doznał przyjmujący - Denis Kaliberda. Niemiec miał być podstawowym zawodnikiem w śląskiej ekipie, jednak kontuzja wykluczyła go z gry. Następnie przerwę z powodu kontuzji łokcia musiał sobie zrobić Zbigniew Bartman. W pierwszej szóstce występowali natomiast najbardziej doświadczeni zawodnicy, którzy pierwotnie mieli pełnić rolę rezerwowych. Nowością, jaka się pojawiła była podwójna zmiana. Poprzedni trener przez całe rozgrywki desygnował do gry tę samą szóstkę. Roberto Piazza dokonywał większej ilości zmian, jednak miałam wrażenie, że zbyt mało szans dostają młodzi zawodnicy. Moim zdaniem powinni grać częściej, żeby odciążyć tych najbardziej doświadczonych.



W tym sezonie miałam również okazję pojechać na kilka spotkań pierwszoligowego KS Jastrzębie - Borynia. Dla zespołu był to pierwszy sezon na tym szczeblu rozgrywek, natomiast warto wspomnieć, że kobieca siatkówka wróciła do Jastrzębia po bardzo długiej przerwie. Miałam więc świetną okazję, żeby obejrzeć na żywo nie tylko męskie rozgrywki, ale również kobiece. Uważam, że drużyna dobrze wywiązała się z roli beniaminka, zajmując wysokie - siódme miejsce w tabeli. Niektóre ze spotkań były natomiast bardzo emocjonujące, a dziewczynom kilka razy udało się pokonać wyżej notowane zespoły. 



Do Bielska - Białej niestety udało mi się pojechać tylko raz. Ze względu na to, że dojazd jest trudny, nie miałam zbyt wielu okazji, żeby obejrzeć na żywo zmagania miejscowego BBTSu. Śledząc jednak wyniki, mogę pokusić się o stwierdzenie, że dla drużyny nie był to zbyt udany sezon. Zespół zajął odległe trzynaste miejsce, którego nie było by, gdyby nie złoty set podczas ostatniego spotkania. Teraz wszyscy kibice czekają na sezon reprezentacyjny. To oczekiwanie umilają kolejne informacje o transferach, które właściwie codziennie pojawiają się w mediach.



Nie ukrywam, że troszkę brakuje mi wyjazdów na mecze. Niemniej za niespełna miesiąc wybieram się na mecz Ligi Światowej w Częstochowie. Na pewno pojawi się relacja z tego wyjazdu. Postaram się również w najbliższym czasie dodać kolejny post i zaglądać tutaj trochę częściej. Pozdrawiam Was gorąco! 

Udostępnij ten post

2 komentarze :

  1. Oj, mi też brakowało bardzo oglądania meczów na żywo. Na spotkaniach Politechniki byłam tylko 5 razy, a niestety na żadne mecze Ligi Światowej w tym roku się nie wybieram.
    Sezon był trudny, duże znaczenie miały kontuzje, przez które inni zawodnicy musieli grać więcej, a trener miał małe pole manewru jeśli chodzi o zmiany. 4 miejsce jest adekwatne do przebiegu całego sezonu, aczkolwiek po doprowadzeniu do 5 meczu, liczyłam jednak na medal. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie prezes Grodecki postara się o lepszy skład i większą możliwość zmian, a to przyniesie także lepszy wynik końcowy. Kiedyś w końcu musimy zagrać w finale, prawda? :).

    OdpowiedzUsuń

* Drogi czytelniku, dziękuję za komentarz!
* Jeśli blog przypadł Ci do gustu, zachęcam do obserwacji!
* W wolnym czasie staram się odwiedzać Wasze blogi!
* Komentarze, które są obraźliwe w stosunku do autorki i czytelników nie będą przeze mnie zatwierdzane!