Reprezentacja na start - relacja z wyjazdu do Spodka

Cześć!

Jakiś czas temu ktoś zapytał mnie, co robię po zakończeniu sezonu ligowego? Bez zastanowienia odpowiadam: oglądam mecze reprezentacji. W telewizji, ale też na żywo. Przed tygodniem znów miałam okazję odwiedzić katowicki Spodek. Tym razem nie jako kibic, a dziennikarz.




Jeśli do tej pory wybierałam się mecze reprezentacji Polski (czy jakiejkolwiek innej), raczej siedziałam na trybunach jako kibic. Przyznam szczerze, że zawsze marzyło mi się, żeby obejrzeć międzynarodowy mecz z tej drugiej, dziennikarskiej perspektywy. Nic dziwnego, że byłam bardzo zaskoczona, kiedy otworzyłam swoją skrzynkę meilową i zastałam w niej informację o przyznaniu akredytacji na towarzyskie spotkanie z Iranem.




Przy okazji poprzednich relacji z wyjazdów wspominałam Wam już chyba, jakie niesamowite wrażenie sprawia Mazurek Dąbrowskiego wyśpiewany przez 11 tysięcy osób a'capella. Nie pierwszy raz w oku zakręciła się pojedyncza łezka, a po plecach przeszły mnie ciarki. Tym razem jednak nie stałam w tłumie kibiców, a wśród dziennikarzy - tuż za bandą reklamową okalającą boisko, co zrobiło na mnie jeszcze większe wrażenie, niż dotychczas.





Jeśli chodzi o sam mecz, to przede wszystkim towarzyska rywalizacja, a wynik nie miał większego znaczenia. Byłam jednak zadowolona z wygranej Polaków, a spotkanie upłynęło mi w rewelacyjnym towarzystwie. Za to właśnie uwielbiam tego typu wyjazdy: za emocje i ludzi, którzy również pasjonują się tym sportem, bo nawet gdybym wybrała się sama to i tak istnieje duże prawdopodobieństwo, że poznam kogoś nowego :).


Już niebawem czeka mnie wyjazd na Ligę Światową,
więc postaram się o kolejną relację z Katowickiego Spodka :)
Pozdrawiam, 
Marzena 

Udostępnij ten post

6 komentarzy :

  1. Mój mąż byłby zachwycony, ale to musiało być przeżycie!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Raz byłam na meczu reprezentacji, było mega! Mój chłopak grał w siatkówkę (i to z Karolem Kłosem za czasów liceum) i mnie namówił. Miło wspominam. Pełna kulturka.
    Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
  3. Te sportowe emocje są super :) Niezależnie od dyscypliny. A od kulis jeszcze fajniej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, super przygoda. Wynik niby nie ważny, ale miło że Polacy wygrali. Baw się dobrze na kolejnych meczach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie, że udało Ci się spełnić jedno z marzeń :)

    Śpiew Mazurka przez kibiców nawet w telewizji robi wrażenie, więc na żywo to musi być dopiero przeżycie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniała pasja. Na żywo to zupełnie inne emocje niż w przypadku oglądania relacji w TV.

    OdpowiedzUsuń

* Drogi czytelniku, dziękuję za komentarz!
* Jeśli blog przypadł Ci do gustu, zachęcam do obserwacji!
* W wolnym czasie staram się odwiedzać Wasze blogi!
* Komentarze, które są obraźliwe w stosunku do autorki i czytelników nie będą przeze mnie zatwierdzane!