Plaża Open 2017. Relacja

Cześć!


O tym, że uwielbiam siatkówkę pisałam Wam nie raz, nie dwa. Nie ważne, w jakim wydaniu, ważne, że na słupkach jest rozciągnięty kawałek siatki i do tego piłka. I właśnie dlatego kilka dni temu miałam okazję wybrać się na kolejny turniej z cyklu Plaża Open.





#Eliminacje


Taki standardowy turniej siatkówki plażowej rozpoczyna się od eliminacji do Turnieju Głównego, w którym zakwalifikowane zespoły zagrają z najlepszymi w turniejowym rankingu. Tutaj już zaczynają się spore emocje, bo żadna z drużyn nie chce odpuścić, a podczas zmagań w Rybniku sety nie raz (i nie dwa!) kończyły się na przewagi, czyli powyżej 21 punktu.



#Mecz gwiazd


Myślę, że na to kibice czekają chyba najbardziej : ). Mecz gwiazd to spora dawka humoru i możliwość spotkania z ikonami sportu, muzyki, czy kabaretu. W tym roku na Plaży Open bawili się m.in. drugi trener Jastrzębskiego Węgla – pan Leszek Dejewski, czy raper Metrowy. Standardowo na zawodników czekało włożenie moherowego beretu, balon z wodą i foremki, którymi dzieci bawią się w piaskownicy. Jeśli chodzi o robienie babek z piasku, trafiło na Metrowego, z kolei przedstawiciel żużlowców otrzymał całkiem gustowny (moherowy) beret. Muszę przyznać, że z roku na rok mecze gwiazd wyglądają co raz lepiej i jest co raz lepsza zabawa.





#Turniej Główny


W turnieju głównym rywalizacja rozkręca się na dobre, a do gry stają najlepsze pary w Polsce. Emocji było naprawdę sporo. Rywalizacja w piątek była o tyle ciekawa, że przez całe przedpołudnie padało i było zimno. To, że musiałam wypić herbatę, żeby się rozgrzać ( w środku lata!) było dla mnie kompletnym nieporozumieniem. Zresztą zawodnicy, z którymi miałam okazję porozmawiać też zgodnie uznali, że z dwojga złego lepiej grać w upale, bo w czasie deszczu ciężko było oprzeć się wrażeniu, że grają piłką lekarską, która z piłką siatkówką nie ma nic wspólnego 😉












#GramyOMedale

Rywalizacja o medale jest zawsze najciekawszą częścią całego turnieju. Podobnie, jak przez dwa poprzednie dni nie brakowało emocji. Chociaż z drugiej strony dla mnie to zawsze trochę (ale tylko trochę!) smutny dzień, bo uświadamiam sobie, że na takie trzy cudowne dni będę musiała czekać cały rok. No, może nie cały, bo wybieram się jeszcze na finały Mistrzostw Polski w siatkówce plażowej. Ok, wracając do tematu, nie zabrakło tie-breaków i niespodzianek. Osobiście liczyłam na finał, w którym dwaj moi ulubieni zawodnicy zagrają przeciwko sobie, ale trochę się przeliczyłam. Koniec końców, byłam usatysfakcjonowana, bo obydwaj skończyli rybnicki turniej z medalami.







PS. Jak Wam mijają wakacje?

Pozdrawiam,
Marzena


Udostępnij ten post

1 komentarz :

  1. Az mi sie zachcialo w siatke zagrac! Buziak ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń

* Drogi czytelniku, dziękuję za komentarz!
* Jeśli blog przypadł Ci do gustu, zachęcam do obserwacji!
* W wolnym czasie staram się odwiedzać Wasze blogi!
* Komentarze, które są obraźliwe w stosunku do autorki i czytelników nie będą przeze mnie zatwierdzane!