Cześć!
Dobra muzyka to coś, bez czego nie wyobrażam sobie życia. Szczególnie, jeśli jest to dobry, polski rock i ponadczasowe piosenki. Tym razem było podobnie. Utwory Lady Pank porwały publiczność na cieszyńskim rynku.
Już kilka razy miałam okazję na żywo posłuchać przebojów lat 80'-tych i bawić się na koncertach takich zespołów, jak Ira czy Perfect. Nigdy jednak nie złożyło się, żeby pójść na Lady Pank, mimo, że zespół przez ostatni rok grał na Śląsku dwa razy. Tak więc, skoro już dwa koncerty przeszły mi koło nosa, uznałam, że tym razem wybiorę się, choćby się waliło i paliło.
Do Cieszyna mam co prawda 17 kilometrów, ale to, jak kursują autobusy pozostawia wiele do życzenia. Stąd właśnie dojechałam do miasta około półtora godziny przed koncertem. Był więc czas na spokojny spacer na rynek i wypicie piwka w jednej z wielu knajpek. A później już do jednego z sektorów przygotowanych przed sceną. Nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła sobie miejsca w pierwszym rzędzie i nie zrobiła kilku zdjęć. No właśnie, jeśli chodzi o aparat, najbardziej niebezpiecznie robiło się przy skocznych piosenkach, i gdyby była taka konieczność, wolałam uszkodzić siebie, niż sprzęt. : )
Sam repertuar był naprawdę świetny. Występ zespołu otworzyła "Kryzysowa narzeczona", a w miarę upływy czasu można było usłyszeć wiele innych hitów. Koncert nie byłby dla mnie koncertem, gdyby wokalista nie wykonał "Zawsze tam, gdzie Ty" i "Stacja Warszawa". Pierwsza z piosenek nie raz zabrzmiała na siatkarskich halach, dlatego jest kojarzona z występami naszej reprezentacji. Z kolei druga jest jedną z moich ulubionych.
Bis też nieźle się udał, bo po pierwszych taktach publiczność rozpoczęła "Na co komu dziś", a wokalista dołączył z początkiem drugiego wersu. Pomysł zrobił na mnie dobre wrażenie. Poza tym bawiłam się naprawdę świetnie i trochę żałuję, że nieprędko będę miała okazję na żywo posłuchać dobrego polskiego rocka.
Pozdrawiam,
Marzena
Również niedawno byli w moim miescie. Mega pozytywnie :)! pozdrawiam i zapraszam ;)
OdpowiedzUsuńZa każdym razem jak ich usłyszę w radiu czuję nostalgię :)
OdpowiedzUsuńLubię Zawsze tam gdzie Ty... Śpiewałam ja nawet mężowi na własnym ślubie.
OdpowiedzUsuńSuper, że lubisz koncerty i że byłaś akurat na tym. Ja szczerze to tak średnio... Ale akurat w sierpniu będę na koncercie Eda Sheerana.
OdpowiedzUsuńhttp://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/06/royal-tom-1-krolestwo-ze-szka-royal-tom.html